Chrzest płodu

Komentarze

  • 2010-06-28 17:53:43

    Chrzest nie jest prawem czlowieka. - dziekuję za informację nie wiedziałem. Tzn wszyscy bez wyjatku ludzie po urodzeniu jakimś cudem moga jesli chcą oczywiście zostać ochrzczeni ale Ci nie narodzeni nie mogą - nie ma wyjatku ani w jednej grupie ani w drugiej.
    Chrzest jest darem Boga udzielanym w Kosciele na zasadach ustalonych przez Kosciol. - a te zasady to skąd ???
    Kategorie "lepszy" - "gorszy" nie maja tutaj sensu. - to KK wymyslił - OK zostało mu objawiona prawda o grzechu pierworodnym - a ten grzech to nie przelewki że zacytuję KKK:
    KKK 402 Wszyscy ludzie są uwikłani w grzech Adama. Stwierdza to św. Paweł: "Przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami" (Rz 5, 19); "Przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli..." (Rz 5,12).
    oraz
    KKK 403 Za św. Pawłem Kościół zawsze nauczał, że ogromna niedola, która przytłacza ludzi, oraz ich skłonność do zła i podleganie śmierci nie są zrozumiałe bez ich związku z grzechem Adama i faktem, że on przekazał nam grzech, z którego skutkami rodzimy się wszyscy i który jest "śmiercią duszy" (Sobór Trydencki: DS 1512). Ze względu na tę pewność wiary Kościół udziela chrztu na odpuszczenie grzechów nawet małym dzieciom, które nie popełniły grzechu osobistego (Por. Sobór Trydencki: DS 1514).
    no kiedy odmawia tym nie narodzonym.
    W jaki sposób grzech Adama stał się grzechem wszystkich jego potomków? Cały rodzaj ludzki jest w Adamie sicut unum corpus unius hominis – "jak jedno ciało jednego człowieka" (Św. Tomasz z Akwinu, Quaestiones disputatae de malo, 4,1). Przez tę "jedność rodzaju ludzkiego" wszyscy ludzie są uwikłani w grzech Adama, jak wszyscy są objęci sprawiedliwością Chrystusa.
    Czyli dzieci nie narodzone też są sicut unum corpus unius hominis. A im jednym chrztu KK odmawia.
    Co prawda w KKK pisze wyraźnie że:
    Wielu teologów uważa, że nieochrzczone dzieci dostąpiły tego odrodzenia i oczyszczenia z grzechu pierworodnego dlatego, że cały Kościół — a przede wszystkim ich rodzice — pragnął ich zbawienia, a tym samym i chrztu. Nie tylko Kościół pragnął ich zbawienia, lecz również wszyscy zbawieni, Matka Najświętsza, a przede wszystkim — Bóg. On bowiem — jak przypomina św. Paweł — „pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni” (1 Tm 2,4), a Jezus Chrystus „wydał siebie samego na okup za wszystkich” (1 Tm 2,6). Trudno przypuszczać, by kochający Bóg, usprawiedliwiający nawet największych grzeszników, odrzucał od siebie dzieci, które niczym Go nie znieważyły (por. Mk 10,13-16).
    Super ale tam pisze: wielu teologów uważa. Nie pisze żę teologowie są pewni, nie jest to dogmat. Jest więc niepewność mała ale jest. Jak KK może tak ryzykować, czemu nie robi wszystkiego aby ochrzcić wszystkie dzieci w tym nienarodzone skoro jest tylko prawie przekonany iż wszystkie dzieci ida do nieba a jak wiemy prawie robi różnicę.
    PS Dobrze że nie jestem kobietą - 43 ( niecałe ).
    - Wątpiący -
  • 2010-06-28 22:17:32

    Panie Watpiący płód to człowiek. Wedle pańskich koncepcji zawartych w innych komentarzach płód nie jest człowiekiem i cała ta pańska koncepcja o braku chrztu płodu ma to w pokrętny sposób udowodnic. Iście przewrotne i sprytne ale to jest czytelne.
    - mariusz -
  • 2010-06-29 16:52:02

    Panie Watpiący płód to człowiek.
    Skoro tak to dlaczego nie chcecie go ochrzcić. Chrzest to największy dar jaki może dotać człowiek - no chyba że się mylę ?????
    - Wątpiący -
  • 2010-06-30 21:38:30

    No, mylisz się. Największy dar jaki może dostać człowiek to miłość. Miłość polega na przyjęciu osoby taką jaką jest. Nie taką jaką wg nas powinna być ( u ciebie ma być w pełni ukształtowana). Miłość polega na dawaniu siebie a nie rzeczy.
    Zostaw te dzieci i zastanów się co będzie z Tobą po śmierci?
    Jak się chce to znajdzie się dziurę w całym. Tylko, ze to może akurat ser szwajcarski? Może ta dziura świadczy o wartości?
    - e -
  • 2011-02-09 17:21:38

    Wg mnie akurat pytania te są jak najbardziej na miejscu. A nazywanie kogoś, kto pyta, z lekceważeniem "Wątpiący" jest słabą linią obrony. Wszak lepiej szukać, pytać i zadawać pytania, niż być ignorantem.

    A duszpasterz powinien służyć radą. Do kogo bowiem mamy się w takim przypadku zgłosić, jak nie do niego?
    - jam -
  • 2011-05-27 10:40:10

    Kościół się myli, niestety. Dzieci nienarodzone owszem idą do Nieba, ale NIGDY nie będą mogły oglądać Boga, ponieważ nie zostały oczyszczone z grzechu pierworodnego chrztem :( Chrzcijcie duchowo dzieci nie narodzone, każdego dnia. Miejcie litość nad nimi.
    Ludzie tak nie wiele wiedzą... i tak wiele tracą przez to.
    http://www.echochrystusakrola.net/assets/file/2010-07/20100705_CHRZEST_DZIECI_NIENARODZONYCH.pdf
    - Anna -
  • 2011-05-27 12:44:41

    Anno, czy myślisz, że Bóg byłby taki okrutny dla dzieci, które nie miały szansy życ tu na Ziemi, a jednocześnie przebaczał ludziom, którzy całe życie grzeszyli (Chrustus przebaczył łotrowi na krzyżu)? Czy twoim zdaniem, miliony ludzi, którzy nie przyjeli chrztu, bo np. nie znali Chrystusa (dzieci umierające z głodu w Afryce) też nie mają szansy na zbawienie? "pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie".. no właśnie, pozwólmy, a nie doszukujmy się pwoodów, dla których nie mogłby dostąpić spotkania z Panem.
    - m. -
  • 2011-05-27 13:01:08

    Wątpią[email protected]
    Nie chrzest jest największym darem, tylko zbawienie, czyli udział w życiu Boga. Chrzest jest sposobem wprowadzenia w to życie Boże już teraz. Ani zbawienie, ani chrzest nie przysługują człowiekowi (nie należą się) - są darem. Bóg jednak nie jest ograniczony sakramentem chrztu. Kościół wierzy, tak, jak O.Dariusz napisał, że "Wierzymy, ze dzieci nienarodzone dorastaja w samym Bogu, ze sa w niebie." Dał temu wyraz zarówno Jan Paweł II, jak i Benedykt XVI.

    [email protected]
    Nie daj sobie zawrócić w głowie jakimiś prywatnymi objawieniami. Nie prywatne objawienia weryfikują naukę Kościoła, ale odwrotnie - to Kościół ma prawo wypowiadać się na temat prywatnych objawień. Coraz mocniejszym głosem przemawia do nas (w Kościele) świadomość, że Bóg jest Miłością, coraz odważniej wyciągamy z tego wnioski. Nie cofaj się w swojej wierze. Zaufaj Kościołowi, abyś mogła wielbić Boga za Jego Milość.
    - Kazimierz Wójt SJ -
  • 2011-05-27 13:13:28

    witajcie, dla mnie wciaz powody tych dyskusji sa niezrozumiale. wszedzie w Bibii widzimy nastepujaca kolejnosc:
    nawrocenie, chrzest (zawsze swiadomy!) nigdy na odwrot. nie widze tu zadnych podstaw do przeinaczania tego obrzedu przez Kosciol. rozumiem ze mozna miec rozne dobre checi ale wszyscy wiemy co jest wybrukowane dobrymi checiami.
    - jacek -
  • 2012-09-25 08:49:20

    Piekło akurat nie jest wybrukowane dobrymi chęciami. To tylko popularny pelagianizm (nie wystarczy dobra wola, czyli łaska, trzeba jeszcze "zasłużyć", czyli namęczyć się osobiście).
    Wydaje się, że II Sobór Watykański ze swoją nauką o wolności religijnej i godności człowieka zlikwidował problem tzw. limbusa o który pytał Wątpiący. Natomiast przed II SW problem ten wyglądał INACZEJ niż my sobie teraz wyobrażamy. Współczesne podejście jest bardzo normatywne i powinnościowe: chrzest się należy albo nie należy.

    Wg św. Tomasza z Akwinu, dzieci nieochrzczone nie oglądają Boga, ale są szczęśliwe w sposób "naturalny", czyli taki w jaki większość ludzi, również tych "wierzących", chciałaby być szczęśliwa. Mają miłość naturalną i inne dobra potrzebne do szczęścia. Po prostu hollywoodzka sielanka. Wiedzą, że jest Bóg, ale nie cierpią z powodu braku Jego bezpośredniej wizji. Anna głosi tu herezje.

    Druga rzecz to świadomość i rozumność, której dziecko nie ma. Akwinata twierdzi (TO WAŻNE), że nie można być obciążonym tylko grzechem pierworodnym i lekkim. Kiedyś tam następuję pierwszy akt rozumu i dziecko zwraca się albo do Boga albo przeciw Niemu. Jeśli zwraca się do Boga to tym samym gładzi grzech pierworodny (bez chrztu! - przy okazji widać co to jest ten grzech pierworodny). Jeśli zaś ten pierwszy akt zwraca się przeciw Bogu to zaciąga winę pierworodną nawet i pomimo chrztu. Tak uczy Akwinata, upierając się przy takim stanowisku. Żadne "duchowe chrzty" nie są w stanie dać dziecku rozumności i świadomości.

    Z tego wynika trzecia (paląca) kwestia: hominizacja zarodka. Od kiedy można w ogóle mówić o duszy rozumnej i tym samym o człowieku? Teraz Kościół upiera się, że od poczęcia, co wydaje się być tylko zagrywką duszpasterską, dyktowaną potrzebą czasów (grzech aborcji). Św. Tomasz pisze, że o duszy rozumnej można mówić w 3-4 tygodniu ciąży (wtedy dusza rozumna przejmuje funkcje duszy zmysłowej). Wcześniej płód NIE JEST CZŁOWIEKIEM, bo nie podpada pod definicję "animal rationale". Koniec kropka. Metafizyka locuta, causa finita.
    Pozostaje uznać, że obecnie KK przyjął po prostu INNĄ DEFINICJĘ człowieka. Jaką, tego nie wiem, a przyznaję, że gorliwie starałem się dowiedzieć. Można by tu przyjąć duszą jako akt istnienia ciała (tomizm egzystencjalny) ale taka dusza nie musi być rozumna w ludzkim sensie tego słowa (Księżyc też istnieje a rozumny nie jest).
    Dane naukowe (medyczne) lepiej harmonizują ze stanowiskiem św. Tomasza niż z tym obecnym. Wg różnych badań do 70% zarodków ludzkich nie zagnieżdża się w macicy i podlega samoistnemu poronieniu. Cały ten proces (nie będę go tu opisywał) ma naturę statystyczną, jak każdy proces rozrodu saków a nie stricte teleologiczny jak to może się wydawać (kombinacja DNA płodu musi być odpowiednio zbieżna z DNA matki, żeby nie doszło do reakcji systemu odpornościowego organizmu matki i zaatakowania zarodka jako intruza, prawdopodobieństwo tej zbieżności daje się wyliczyć matematycznie).
    Przyjmując obecne stanowisko KK nie pozostaje nic innego jak uznać każdą płodną mężatkę (nie tylko taką dokonującą aborcji) za "chodzącą trumnę".
    Stanowisko Akwinaty w kwestii hominizacji zarodka (wzięte od Arystotelesa) trzeba by uzupełnić o współczesną wiedzę medyczną. Wykształcenie się centralnego układu nerwowego zdolnego do przetwarzania bodźców (czyli "dusza zmysłowa" w terminologii św. Tomasza) to ok. 40 dzień od zapłodnienia.

    Wydaje się, że obecne stanowisko KK jest oparte o tzw. egzystencjalną koncepcję duszy ludzkiej. Dusza to samodzielny akt istnienia z którego wynikają działania takie jak: wzrost, aktywność, uczenie się, rozumność, wolność, kultura a nie odwrotnie np. to kultura jest dziełem ludzkiej natury a nie odwrotnie. Nie jest to niestety koncepcja klasyczna. Odrzucają ją np. środowiska tradycjonalistyczne w Kościele.
    - Włodek -
  • 2012-10-18 14:14:55

    Czy ty się słyszysz? Chrzest się nie należy jak psu miska? Na zasadach ustalonych przez Kościół? Gdy rodzice wierzą i pragną dla dziecka to Kościół odmówić wg swojego prawa może tylko w określonych przypadkach. Nigdzie nie jest napisane ,że dziecko ma się urodzić ,czy nie urodzić ma tylko ŻYĆ! Przyszedł Chrystus powiedział słowo, ludzie dopisali dwadzieścia ,ale...
    - Wish -