Zbyt skrupulatne sumienie, czy świętokradztwo ?

2011-03-11 16:50:04


Szczęść Boże!

Słowem wstępu, powiem tylko, że jestem nastolatkiem, jeszcze bez 'miłości'
. Jakiś czas temu wyczytałem, iż każdy grzech przeciwko VI Przykazaniu jest potencjalnym grzechem ciężkim, o wielkiej materii. Od tego czasu staram się unikać jak tylko się da wszelkich okazji do jakichkolwiek grzechów przeciwko VI przykazaniu.
Niestety i one się zdarzają. Na ten przykład dzisiaj, w szkole nie pomyślałem i 'niechcący' rzuciłem do kumpla zdanie, z 'podtekstem seksualnym'. Wiadomo - jestem znany z tego że często najpierw coś powiem, zanim pomyślę. Nie chciałem tego kolegi ani siebie zgorszyć czy coś takiego. Oczywiście chwilę później zaczęły mnie gnębić wyrzuty sumienia, jednakże uspokoiłem je myśląc, że nie było to specjalnie powiedziane, lecz głupkowaty wyskok - nie spełniłem więc warunku dobrowolności. Przystąpiłem tego dnia do Komunii Św. Przyjąłem ją z niewielkimi wątpliwościami, z powodu opisanego wyżej zdarzenia.
Chciałbym się zapytać czy dobrze postąpiłem idąc z 'niewielkimi' wątpliwościami do Komunii Św ? Jaka jest ocena moralne tego co zrobiłem i opisałem ?
Pragnę nadmienić, że to nie pierwszy taki przypadek - dość często mi się przytrafiają grzechy 'wątpliwe', może to też wina skrupulatności mojego sumienia - zwykle chodziłem w tej kwestii do konfesjonału, po prostu spowiadać się na wszelki wypadek z nich. Z drugiej jednak strony głupio latać co kilka dni/tygodni do spowiedzi.
Z góry Bóg zapłać, za ocenę moralną i 'zważenie' grzechu.

Po przeczytaniu Twojego listu skłaniałbym się raczej w stronę "zbyt skrupulatne sumienie". W prawie cywilnym wątpliwości przemawiają zawsze na korzyść oskarżonego. Źródłem wątpliwości w sprawach duchowych może być zarówno własne poczucie grzechu i niegodności (mieli je także święci), jak i podszept złego ducha o... naszym grzechu i niegodności (miał je Judasz). Niby to samo, a nie to samo, jak widać.

Komunia Święta nam się nie należy. Zawsze jest darem Pana Boga, znakiem Jego łaski. Nigdy na nią nie zasługujemy. Zawsze powtarzamy: "Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie!" a następnie dodajemy prośbę: "Ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja". Nie tylko wypowiadamy tę prośbę, ale i wierzymy, że Pan jest Tym, który wypowiada słowo i uzdrawia duszę. Poczucie własnego grzechu i niegodności nie musi oddalać od Boga. Może nawet potęgować naszą miłość do Niego, jak do Tego, który porzebacza. Zawsze czeka na mnie jak dobry Ojciec. To oczekiwanie częściej jest kojarzone z zaproszeniem do Sakramentu Pojednania, Spowiedzi Św. Ale przecież jest to spore uproszczenie. W obrazie syna marnotrawnego niekoniecznie muszą zaraz widzieć zatwardziałego grzesznika. Mogę zobaczyć także kogoś, kto cierpi z daleka od Boga i pragnie Jego bliskości, choć nie zawsze to pragnienia sobie uświadamia. Może to być także obraz Pana, który zastawił stół i czeka na swego sługę, aż przyjdzie i posili się.

Poczucie grzeszności może jednak także od Boga oddalić. Przypomnij sobie scenę grzechu i zachowanie ludzi po grzechu. Skryli się przed Bogiem. Zwątpili w jego miłość. Odwrócili się. Może to nie tylko grzech nieposłuszeństwa sprawił, że zostali wygnani z Raju. Może to także to "zwątpienie w miłość" stało się powodem oddalenia. Dlatego tutaj bardzo trzeba uważać, by "skrupulatne sumienie" nie stało sie przeszkodą na drodze do przyjaźni z Bogiem. Tak jak w doświadczeniu ludzkiej przyjaźni, zbytnie kontrolowanie siebie, napominanie drugiego, skrupulatne ustalanie reguł współistnienia, może skutecznie zabić każda relację, tak również w relacji z Bogiem, trzeba i można liczyć na Jego wyrozumiałość, cierpliwość i wsparcie. Ale Ty także, jak dobry przyjaciel, dawaj Mu szansę, przez zachowywanie przykazań, szczerą rozmowę i zaufanie, że nigdy Cię nie opuści, nawet gdy Ty sam, gdzieś się przed Nim skryjesz. Nie daj się łatwo przekonywać o kryzysie, czy kresie Waszej relacji, Twojej z Jezusem.

pozdrawiam

Paweł Szpyrka SJ

zobacz komentarze [1]