Wyszedłszy z grobów weszli do Miasta Świętego - Mt 27,50-53

2013-10-21 08:13:29

Szczęść Boże
Bardzo ciekawi mnie fragment Mt 27, 50-53. Odczytanie go w sposób dosłowny zakrawa dla mnie o jakąś mitologię, poza tym, gdyby zmarli rzeczywiście powstali i weszli do Jerozolimy, apostoł Tomasz nie miałby aż takich trudności z przyjęciem wiadomości o zmartwychwstaniu.
Spróbowałem zinterpretować ten fragment w sposób eschatologiczny, w powiązaniu z Hbr 12, ale nigdzie niczego na nic podobnego się nie natknąłem i dlatego proszę o komentarz, czy te dywagacje są zasadne...
"Zasłona przybytku rozdarła się – to co oddzielało ludzi od Boga, zniknęło, Jezus wziął na siebie nasze winy i nas odkupił. Nadzieja, którą wyrażał psalmista w Ps 16: 9-11 znalazła spełnienie. Śmierć, do której do tej pory nie docierało żadne słowo, samotność do której nie może przedostać się miłość, nie mogła pozostać tym, czym była dotąd, bo w samej śmierci jest Słowo (J 1,1), zmartwychwstanie i życie (J 11,25), w niej samej jest miłość. Tam gdzie nie może dosięgnąć nas żaden głos, tam jest On. Brama śmierci została otwarta, "groby się otworzyły", odtąd w śmierci zamieszkała miłość. Zmarli mogli wejść do Miasta Świętego (zob. Hbr 10, 19) tj. Jeruzalem niebieskiego, i pokazać się wielu – niezliczonej liczbie aniołów (Hbr 12, 22-24)".
Pax Christi.
Witam, fragment z Mt 27,50-53 nie ma swojego odpowiednika w innych ewangeliach synoptycznych (Mk, Łk). Prawdopodobnie ma charakter przede wszystkim teologiczny, co oznacza w tym wypadku, że informuje czytelnika o otwarciu możliwości zmartwychwstania dla wszystkich. Proszę zauważyć, że fragment o św. Tomaszu wpisuje się w inną, janową, tradycję teologiczną. Jeśli naszym problemem jest Mateusz, to w pierwszym rzędzie sięgamy do tej ewangelii, potem do innych synoptyków, a dopiero potem do Jana czy pism Pawłowych. Życzę dobrego badania Pisma!

Michał Karnawalski SJ, webmaster