Łaska nawrócenia?

Komentarze

  • 2011-05-26 23:43:26

    ratunek jest w Jego łasce..borykałam się też długo z tym problemem-od 6 miesięcy jestem od tego uwolniona ;)..nawet od myśli,czy pragnień..po prostu w jednej chwili jak nożem uciął ;)..to prawda oddawałam MU to,i prosiłam o oczyszczenie tej sfery..i też prawda,że doznałam nasilenia,jakby walki..udało mi się zawalczyć ;) (to było około trzy godzinne dręczenie aby to robić,aby przestać już z tym walczyć,uznać że to naturalne i normalne.i że nikogo nie krzywdzę jeśli sobie o kimś pofantazjuję .takiego stanu podniecenia szczerze przyznam nigdy wcześniej nie doznałam )..i od tego momentu ten problem nie powraca...aha..mam prawie 38 lat..a z masturbacja zetknęłam się "dzięki" mężowi,czyli tkwiłam w tym 18 lat..wiec głowa do góry,i pamiętaj ty sama niewiele zdziałasz,to musi być JEGO czas.
    - Renata -
  • 2011-05-27 08:55:27

    Miałam podobny problem. Tez nawróciłam się po wielu latach. I tez nachodziły mnie fantazje erotyczne i tez dochodziło do masturbacji (w sumie to był nałóg od kilkuletniego dziecka). To było bardzo trudne i wstydliwe dla mnie. Gdy się nawróciłam, tak pragnęłam ( i nadal pragnę) komunii. A czasem nie można było iść do spowiedzi z różnych względów. Stałam przed ołtarzem, przed obliczem Boga i pytałam wtedy w swoim sercu Jezusa, czy mogę przyjść do niego taka skażona? I gdzieś w swoim wnętrzu słyszałam Słowa 'Nie zdrowi ale chorzy potrzebują lekarza'. I tak zachęcona, poszłam wtedy do komunii, a potem się wyspowiadałam i staram się unikać ponownie takiej sytuacji. Potem miałam więcej siły, żeby z tym walczyć. Coraz rzadziej się masturbowałam. Ale walka trwała przez jakiś czas, choć tak naprawdę do dziś pozostaję w czujności. Przełom i uwolnienie przyszło podczas I Tygodnia rekolekcji ignacjańskich. Kiedy tam mnie znowu naszły takie myśli, Pan pozwolił mi wyraźnie odczuć, ze niezależnie od tego, co pochodzi ode mnie i wynika z biologii, to jestem też atakowana z zewnątrz. Było to takie odrażające i szokujące! Od kiedy to zrozumiałam, co sama na siebie sprowadzam, o wiele łatwiej było mi stawiać opór własnym myślom i napięciom, bo nie chciałam, żeby to 'coś' z zewnątrz do mnie przychodziło. Zatem myślę, że najlepiej nie oddalać się od Boga, ale powierzać mu swój problem, modlić się o uwolnienie. I nie potępiać się i nie osądzać, ale obserwować. Pan, którego znam z Biblii, z modlitw i medytacji nikogo nie potępia. On jest jedynym sędzią sprawiedliwym! Nie Ty i nie ja, ani nikt inny. Człowiek jest słaby, ale Pan ma moc, żeby rozwiązać każdy nawet najbardziej wstydliwy problem. Najważniejsze jest, że Ty sama tego nie chcesz robić, za każdym razem żałujesz. Oznacza to, ze jest to rodzaj zniewolenia. Nie wiem w jaki sposób Pan Tobie pomoże, ale wiem, że jeśli będziesz trwać w nim, wracać do niego, On Cie nie zostawi bez wsparcia. Bo On jest wierny i miłosierny i nie takie grzechy wybacza ludziom! Chwała Panu!
    - Iwona -
  • 2011-07-11 18:00:32

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!!!
    Ja też mam 38 lat, jak bym czytał swoja historię, w zeszłym roku po kilkunastu latach wróciłem do Boga...miałem ten sam problem z masturbacją i filmami pornograficznymi, właściwie nie sądziłem że z tego kiedykolwiek wyjdę..wiedziałem, że dostąpiłem ogromnej łaski od Boga, łaski nawrócenia ale w tym temacie kompletnie leżałem..i stało się coś przedziwnego..podczas ogladania filmu pornograficznego i masturbacji, a własciwie już po orgaźmie usłszałem jakby wewnetrzny głos "no tego to ci nie wybacze"..załamałem się, wiedziałem że Bóg dał mi niezwykły dar, przyjął mnie do siebie a ja świadomie grzesze, myslałem o grzechu przeciw Duchowi Śwętemu..teraz wiem że to nie był głos Boga tylko złego, który chciał mnie tak zdołować, zbym nie mógł sie podniesc..i teraz najważniejsze..Bóg widząc w jakim strapieniu jestem, zabrał ode mnie ta skłonność!! dokładnie tak, z dnia na dzien..nie dopuścił aby ten grzech mnie przygniutł..zrobił coś jeszcze ale nie wiem, czy o tym pisać, bo to jeszcze bardziej niewiarygodne..nie trać więc Ducha i wiary, Bóg wie co robi i prowadzi cię teraz z pewnością, módl się tylko, raduj, bądz mu wdzięczna, ale to przecież wiesz:)) pozdrawiam serdecznie, Z Bogiem!!
    - Maciek -
  • 2011-07-23 04:30:19

    Ja nie mogę sobie z tym poradzić i już niestety czuję, że sobie odpuściłem walkę. Nie mam siły ani motywacji. Walka z wiatrakami. Bez sensu to wszystko. Czuję, że nie mogę sobie z tym poradzić i sobie nie poradzę. Nie mam ani żadnych fantazji, ani nie byłem nigdy daleko od Boga, zawsze starałem się być blisko Kościoła i co 2 tyg chodziłem do spowiedzi prze parę ładnych lat. Oddawałem Jezusowi to wszystko, ale nadal to samo. Wszystko na nic. Najbardziej mnie demotywuje to, że muszę chodzić do spowiedzi po każdym upadku bo czuję, że ja po części to tego chcę. Mam problem z okresleniem czy to był grzech ciężki czy nie. mam potężne poczucie winy. Przeczytałem milion artykułów na ten temat (głównie katolickich) starając się sobie jakoś pomóc, ale nic z tego. Nie czuję żadnego wsparcia ani od nikogo ani od Boga.
    - anonim -
  • 2011-07-23 17:17:03

    Anonim
    byc moze masz nadpobudliwy organizm.To sie zdarza.Jesli musisz juz upadac to wykasuj przy tym wszelkie mysli a wina bedzie minimalna jesli wogole jakakolwiek bedziesz mial.Grzech jest tylko wtedy gdy tego szukasz i probujesz to wzmacniac i sobie pouzywac np. poprzez fantazje czy pornografie.Powoli wyjdziesz z tego...
    - BabaJaga -
  • 2011-08-20 00:05:22

    Z Bogiem!
    Po raz pierwszy w moim zyciu chce sie podzielic swoja radoscia. Teraz mam 40 lat. A jako nastolatek poznalem smak masturbacji. Nie pamietam teraz dokladnie, ale nawet 2-3 razy dziennie. MOze nie codziennie, ale czesto. Malzenstwo tu nie wiele zmienilo, o zgrozo.
    Ale od ponad roku drastycznie zmniejszylem, a od pol roku calkowicie mnie to sie udalo.

    Musze zaznaczyc - czuje swoja slabosc, wiem. przy okazji moge ulec. Boje sie pokusy. Pokazalo mi to moje zycie, jak chwiejny jestem. Tzn nawet dlugotrwaly sukces nie grarantuje calkowitego wyzwolenia.
    Dlatego tak dziekuje Bogu!

    Mnie to sie udalo - uwierzylem, ze moge cos zmienic. Tu odrazu dodaje, moge, bo wspiera mnie Pan Bog. Bez niego nigdy mi sie to nie udalo. Ta zmiana byla wyraznie zwiazane z moim nawroceniem. Powtarzam - to jest wylacznie laska Boza. ( przepraszam za niepolska czcionke)

    Niech nas Pan Bog wspomoze!
    - dotkniety -
  • 2011-08-20 11:26:17

    anonim
    Nie rezygnuj. Ja też mam ten problem. Mam 25 lat już prawie ponad rok temu, już po tym jak Pan Bóg mnie znalazł zaczęłam mieć duży problem z masturbacją. Zdarzało się może nie codziennie, ale nawet kilka razy dziennie. Pamiętam jak sie wtedy czułam. Strasznie. Chwila przyjemności a później ból i próba kolejnego zagłuszenia swojego bólu. Bo za ten grzech ma się chyba inne poczucie winy niż za inne, wiem tylko ja i Pan Bóg i może dlatego tak boli, ze robię krzywdę samemu sobie, że zdaję sobie sprawy, że mi coś nie wychodzi i pewnie jeszcze dużo więcej rzeczy... Ja dodatkowo się bałam bo mam natręctwa, bałam się, że to może się stanie moim nawykiem, że będę musiała to robić przymusowo. To by było dopiero upokarzające...
    A dzisiaj już 7 i pół tygodnia bez tego, najpierw były dłuższe przerwy i może znów upadnę ale wierzę, że się uda i Tobie też radzę z całego serca! Wczoraj wieczorem była pokusa i to silna, ale pomyślałam za radą dobrego kapłana: "To normalne, jestem człowiekiem, osobą seksualną, reaguję tak bo przecież Pan Bóg mnie taką stworzył i taką mnie kocha. Wcale jak czasami można usłyszeć nie muszę tego "rozładowywać" i wiem, ze ja jestem słaba ale z Panem Bogiem sobie poradzę." Pomodliłam się, no i poszłam spać i jakoś wszystko się uspokoiło. Burza minęła choć było trudno. Bo przecież wiemy jak by było...

    Ja też się modlę o czystość i proszę Go ciągle żeby mi pomagał, ale chyba zawsze dodaję: "a jeśli upadnę, to proszę podnieś mnie z kolan, uściskaj i przytul do Swojego Serca". Ty też go o to poproś. Ja też boję się iść do Komunii po tym grzechu, też myślę, że może jednak to grzech ciężki. Więc jeśli Cię demotywuje chodzenie do spowiedzi to popatrz na nie inaczej. Pan Jezus na Ciebie tam czeka, żeby z radością Cię znów przywitać i pocieszyć, mówisz Mu, że sobie nie radzisz a on w Sakramencie doda Ci siły do walki. Po to Pan Bóg dał Sakramenty bo wie, że bez niego sami sobie nie poradzimy.

    I na koniec jeszcze piszesz, że nie czujesz wsparcia. Kurcze widzisz już druga osoba pisze specjalnie dla Ciebie! Może wystarczy poprosić, może trafisz na kogoś, ja chodzę do jednego spowiednika i mnie wspiera, rzeczywiście to, że on pi powiedział kiedyś, ze zobaczę że kiedyś się uda dodało wiary, bo ktoś wierzy we mnie. Może też spróbuj chodzić do tego samego spowiednika.
    A w to, że Pan Bóg Cię wspiera to już musisz uwierzyć. Jest Twoim Ojcem i chciałby żebyś był szczęśliwy!

    Pozdrawiam serdecznie:-)
    - aga -
  • 2011-08-31 20:24:45

    "Nie czuję żadnego wsparcia ani od nikogo ani od Boga". Anonimie nigdy tak nie mów, bo to od złego pochodzi. Nie próbuj walczyć z tym sam. Zawsze proś Pana Jezusa o pomoc, a szczególnie po upadku. Ja wymyśliłem sobie krótką modlitwę, np. gdy zobaczę jakąś dziewczynę bardzo skromnie ubraną i czuję, że żądze wzbierają, mówię wtedy szczerze i otwarcie "Panie Jezu, tak właśnie coś takiego mnie podnieca, to na mnie działa, zabierz to ode mnie". Mi to pomaga. Nie tyle same słowa modlitwy, co ta otwartość w stosunku do Pana Boga. Nie próbuj przed Bogiem ukrywać tego, co On wie lepiej od Ciebie samego.
    Z Panem Bogiem
    - marcin -
  • 2012-01-08 17:44:48

    [email protected]
    Moja historia jest bardzo podobna. Nałogowy grzech masturbacji + niemalże nałogowe (dostrzegam to dopiero z perspektywy czasu) grzechy alkoholizmu i narkomanii. Pewnego dnia coś mnie trafiło i odbyłem spowiedź generalną. Udało mi się odsunąć grzechy narkomanii i masturbacji a alkohol znacznie zredukować. Niestety przyszedł dzień kiedy się upiłem i wróciłem do masturbacji. Później popełniłem tenże grzech kilka razy, chciałem się nim nasycić. ble. I podobnie jak Ty miałem po tym wszystkim poczucie, że zgrzeszyłem przeciwko Duchowi Św-> że odrzuciłem wspaniałą łaskę nawrócenia, którą podarował mi Bóg. Załamałem się, bo myślałem, że tej łaski już nie odzyskam. Nic, podniosłem się. Udało mi się wytrwać 3,5 miesiąca. Przyszedł dzień, za dużo alkoholu, masturbacja, znów ta sama historia. I uświadomiłem sobie jedną rzecz. Kiedyś słyszałem kazanie pewnego dominikanina, że Pan Bóg nie pozwoli na byle jaką wersję człowieka. Może się zdarzyć, że grzechem nieczystości bije w twoje słabość, w to co trzeba jeszcze w tobie zmienić. Zrozumiałem: należy odstawić alkohol. Efekt tego taki, że lata melanżu, coweekendowego regularnego upijania się z "kumplami", narkotyzowania, masturbacji po pół roku zmieniły się w okazjonalną szklankę piwa przy filmie z tatą (a mam nadzieję, że kiedyś przełamię się i ta szklanka piwa zmieni się w całkowitą abstynencję).
    - Tadeusz -
  • 2012-03-05 22:36:45

    Ludzie - wasze grzechy ktore robicie nie przychodza same - najpierw pojawia sie nieczysta mysl - a potem nastepuje czyn . Sugeruje wam , aby kiedy przychodzi mysl nieczysta - wtedy skupic sie i zaczac szybko sie modlic skupiajac sie tylko na modlitwie. Wypedzicie wtedy ta mysl z glowy .Ilekroc sie pojawi robcie tak , a mysli zaczna was nawiedzac zadziej .. Jak najszybciej sie modlic - np. Zdrowas Maryjo ... Wypelnic mysli modlitwa , krotka chwila i nieczystej mysli nie ma .
    Jesli nie wypedzicie mysli nieczystej - ktora notabene jest juz grzechem - to i nie wyzbedziecie sie czynu nieczystego .



    To poczatek was uratuje.

    Sprawdzcie - dziala .


    - anonim -
  • 2012-05-10 23:03:52

    Wydaje mi się, ze nie jest GRZECHEM nieczysta myśl. Ale tez wydaje mi się, że ANONIM dał BARDZO DOBRĄ RADĘ.:)
    Mimo, ze nie przedstawił się.;)
    - rtu -
  • 2012-07-16 13:20:24

    "Na początku tak nie było". Nie działa
    - Włodek -