wątpliwości o dobrej spowiedzi

2014-07-28 08:03:36

Szczęść Boże. Mam 24 lata. Mam pytanie odnośnie swoich spowiedzi. Od pewnego czasu po każdej wydaje mi się dobrze odprawionej spowiedzi, przypominają mi się grzechy sprzed kilku lub kilkunastu lat i ciągle o nich myślę i tak do kolejnej spowiedzi. Tak mam już od kilku miesięcy. Dziś np. byłam do spowiedzi m.in. z grzechem kłamstwa popełnionym kilka lat temu i zapytałam się księdza czy teraz te moje spowiedzi są ważne bo ten grzech był kilka lat temu. On powiedział że jak nie zataiłam to ważne są. Powiedziałam że nie zataiłam. Ale teraz mam wątpliwości bo tak naprawdę to nie pamiętam dlaczego kilka lat temu nie powiedziałam tego grzechu. I mam potforne wątpliwości czy przez te wszystkie lata nie odbywałam nieświadomie spowiedzi świętokradzkich i komunii w stanie grzechu ciężkiego. Bardzo proszę o pilną poradę. Dodam że wcześniej nie miałam takich wyrzutów.
Witam, no cóż, a czy Pani wie, co to są skrupuły? Ignacy, założyciel naszego zakonu, w czasie swojego nawracania takowe miał i poniżej zacytuję jego Autobiografię. Rozwiązaniem Pani sytuacji jest zaufanie i oddanie Panu wszystkiego w sercu, ufając, że to On Panią prowadzi, i że Pani życie, również w jego ciemniejszym aspekcie, należy do Pana. Proszę prosić o łaskę wolności, oddając wszystko Panu. Powodzenia. 
Oto wspomniany fragment Autobiografii św. Ignacego: 
"22. Ale z racji tych właśnie praktyk przyszło mu wiele ucierpieć z powodu skrupułów. Bo chociaż swą spowiedź generalną w Montserracie odbył z wielką starannością i w całości na piśmie, jak to już wyżej powiedziano, niemniej zdawało mu się niekiedy, że nie wyznał pewnych rzeczy i to go bardzo dręczyło. I chociaż znów się z tego spowiadał, nie czuł się zadowolony. Zaczął więc szukać mężów duchownych, którzy by go wyleczyli z tych skrupułów. Ale nic mu nie pomagało Wreszcie pewien doktor przy katedrze, człowiek bardzo duchowny, który głosił kazania w tym kościele, poradził mu raz przy spowiedzi, żeby spisał to wszystko, co tylko może sobie przypomnieć. Zrobił tak, ale po spowiedzi znów nachodziły go skrupuły i za każdym razem bardziej drobiazgowe, tak iż był bardzo udręczony. Wiedział on dobrze, że te skrupuły były dlań szkodliwe i że byłoby dobrze pozbyć się ich, ale nie mógł się z nimi uporać. Myślał też niekiedy, że byłoby dla niego lekarstwem, gdyby spowiednik w imię Jezusa Chrystusa zakazał mu spowiadać się z jakiejkolwiek rzeczy należącej do przeszłości. Bardzo pragnął takiego zakazu, ale nie śmiał powiedzieć tego spowiednikowi.
I chociaż tego sam nie powiedział spowiednikowi, ten samorzutnie polecił mu, żeby się nie spowiadał z żadnej rzeczy przeszłej, chyba że jakaś rzecz byłaby bardzo jasna i pewna. A ponieważ jemu wszystkie te rzeczy wydawały się bardzo jasne, nie odniósł żadnego pożytku z tego polecenia i dalej się dręczył."

Michał Karnawalski SJ, webmaster

zobacz komentarze [3]