Spowiedz

2011-02-22 12:50:51

Zwyczaj spowiedzi usznej pojawil sie dopiero w V wieku, a zostal oficjalnie zatwierdzony przez kosciol w 1215 roku. We wczesnym kosciele stosowano publiczna pokute za jedynie bardzo ciezkie grzechy jak odstępstwo od wiary, bałwochwalstwo, krzywoprzysięstwo, zabójstwo, cudzołóstwo itp. Grzechy lekkie, mniejsze, popełniane ze słabości mogła zgładzić modlitwa, jałmużna, dobre uczynki. Dlaczego wiec taki nacisk kladzie sie wlasnie na regularna spowiedz wiernych. Dlaczego fakt ze trwam w Chrystusie nie wystarczy bym po prostu miala laske zbawienia non stop a nie tylko w momencie rozgrzeszenia przez kaplana. To ze jestem Chrzescijaninem oznacza ze kazdego dnia pragne by Bog mnie prowadzil, pragne zyc dla Boga, pragne by z mojej wiary wynikaly dobre uczynki, i oczywiste jest ze upadam, ze grzesze, jak mowi Sw Pawel: Albowiem nie czynie dobrego, ktore chce ale zle ktorego nie chce, to czynie, a jesli czynie to czego nie chce, juz nie ja to czynie ale grzech ktory mieszka we mnie. Nedzny ja czlowiek, ktoz mnie wybawi z tego ciala smierci - Bogu niech beda dzieki przez Chrystusa Jezusa Pana naszego. Przeto teraz nie ma zadnego potepienia dla tych ktorzy sa w Jezusie Chrystusie, Albowiem czego zakon nie mogl dokonac z powodu ciala, tego dokonal Bog\". Dlaczego skoro nie ma dla mnie potepienia dzieki smierci Jezusa na krzyzu, kosciol nadal kladzie taki nacisk na spowiedz? KKK podaje 1423 \"Nazywa się go sakramentem nawrócenia, ponieważ urzeczywistnia w sposób sakramentalny wezwanie Jezusa do nawrócenia, drogę powrotu do Ojca, od którego człowiek oddalił się przez grzech.\" Czy sam sw Pawel nie pisze wlasnie o tym ze czlowiek oddalil sie od Boga przez grzech ale \"zakon Ducha, ktory daje zycie w Chrystusie Jezusie, uwolnil mnie od zakonu grzechu i smierci\". Spowiedz swieta ma dla mnie najwiekszy sens jesli rzeczywiscie odwrocilismy sie od Boga i Kosciola i jesli odrzucilismy laske zbawienia przez Jezusa i potrzebujemy nawrocenia.
 

„Spowiedź święta ma dla mnie największy sens jeśli rzeczywiście odwróciliśmy się od Boga i Kościoła i jeśli odrzuciliśmy łaskę zbawienia przez Jezusa i potrzebujemy nawrócenia." - i taka jest prawda. Spowiedź to druga szansa dana grzesznikowi, który po chrzcie odrzucił łaskę zbawienia. Kościół pierwszych wieków nie wyobrażał sobie, że chrześcijanin może odwrócić się od Boga jeszcze następny, kolejny raz. Potrzeba wielokrotnego nawracania się  nie płynie z zasad, ale z doświadczenia Kościoła. Przyjęcie możliwości wielokrotnego jednania było także procesem rozciągniętym w czasie i związanym z dojrzewaniem myśli o wielkości Miłosierdzia Boga, który nie postawił ilościowej granicy w możliwościach powrotu. Kolejny krok do obecnej formy spowiedzi, moim zdaniem, wiąże się z zobaczeniem i zawierzeniem miłości Boga, który wychodzi grzesznikowi naprzeciw - takim „wyjściem na przeciw" jest przejście z pokuty publicznej, sprawiającej, że lokalna wspólnota wiedziała kto i za co pokutuje, do pokuty indywidualnej i spowiedzi usznej. Ta forma spowiedzi na początku była zwalczana jako zbytnie ustępstwo wobec grzesznika. Myślę jednak, że obecna forma jest wynikiem rozwoju świadomości Kościoła i nie będziemy tęsknić do wcześniejszych sposobów praktykowania Sakramentu Pojednania.

            Łatwość przystępowania do Sakramentu Pojednania zaowocowała zwiększeniem częstotliwości spowiedzi. W ten sposób powstały warunki, aby spowiedź była nie tylko narzędziem pojednania z Bogiem i Kościołem osób, które zerwały łączność z Bogiem i chcą powrócić, ale aby spowiedź była także narzędziem wzrastania w świętości, do której jesteśmy powołani.

            Ze swojej praktyki mogę powiedzieć, że ludzie spowiadający się po wielu latach zwykle spowiadają się bardzo krótko wymieniając tylko najcięższe i najbardziej znaczące grzechy. Otrzymują rozgrzeszenie i pojednani idą w swoje życie. Spowiedzi miesięczne są bardzo różne, ale dają możliwość przypatrzeniu się swemu życiu konkretnie wnikając w swoje wnętrze - jaka motywacja mną kieruje, jakim uczuciom pozwalam sobą kierować, jak wygląda moja wdzięczność wobec Boga, mój użytek z danego mi czasu itp. To nie są pytania o najcięższe grzechy, ale o moje zbliżanie lub oddalanie się od Boga; o to, co stoi na drodze do bliskości Boga. Mówiąc językiem św. Pawła można powiedzieć, że częsta spowiedź wspomaga mnie w przyoblekaniu się w nowego człowieka.

W praktyce zachęcając do w miarę częstej spowiedzi mówię w ten sposób: „Po spowiedzi człowiek bardziej się mobilizuje do pracy nad sobą. Z doświadczenia wiem, że tej mobilizacji wystarcza na plus-minus 2 tygodnie. Jak przystępujesz do spowiedzi co miesiąc, to jesteś zmobilizowany przez połowę życia, ale jak przyjdziesz raz na rok do spowiedzi, to dorobek tych 2 tygodni się rozpłynie". Mówię także o tym, że wyznawanie swoich grzechów, wad i błędów jest moim wołaniem do Boga o pomoc właśnie w tym z czym sobie nie radzę. Wyznając moją słabość na spowiedzi w to moje wołanie o pomoc angażuję Kościół, przez który otrzymuję łaskę Sakramentu.

            Tak widzę sens w miarę częstych spowiedzi - nie konieczność, ale pomoc na drodze do Boga. Tak naprawdę, to nie grzech ma być w centrum naszej uwagi, ale Bóg, na którego się otwieramy. Życie w kręgu miłości Boga jest celem spowiedzi, odpuszczenie grzechów jest tylko warunkiem, środkiem do tego celu.

            Czy potrzebny jest nacisk na regularną spowiedź? Jako wzmocnienie motywacji może się przydać, jako przymus nie - Bóg stworzył nas wolnymi.

Kazimierz Wójt SJ

zobacz komentarze [3]