spanie u chłopaka

2011-02-21 21:01:17

Szczęść Boże! Mam pytanie dotyczące spania u chłopaka/dziewczyny, przed ślubem, bez seksu.Mieszkamy osobno, nie mamy możliwości codziennie się spotykać, właściwie tylko weekendy ( i to nie każdy)możemy spędzaćrazem. Stąd od pewnego czasu ( jesteśmy ze sobą prawie rok ) nocujemy u siebie nawzajem. Nie współżyjemy, po prostu jest nam tak znacznie wygodniej, nie wracać do siebie na noc tylko po to, żeby się przespać w swoim łóżku i znów przyjechać. Nie miałam wątpliwości moralnych, ale niedawno zaczęłam mysleć, o tym, że może grzeszymy dając taki przykład współlokatorom chłopaka ( ja mieszkam sama i nikt nie wie o tym, że mój chłopak nocuje u mnie, (na osobnym łóżku). A propos łóżka - u niego śpimy na jednym, bo nie ma innej możliwości - pytałam go, czy nie jestem powodem grzechu - zaprzeczył) Mamy po 25 lat. On uważa , że nie ma w tym nic złego, że "się przenocujemy", ale ja ostatnio mam wątpliwości, dotyczącego tego potencjalnego gorszenia kolegów. Dsołownie tchórzę przed pójściem do spowiedzi, bo mam wrażenie, że jak nie wyznam tego ( bo nie chcę traktować tego jak grzechu), to będę uważać, że zataiłam coś. Niejednokrotnie po spowiedzi dowiadywałam się ( niedosłownie), że jestem przewrażlwiona. Nie bardzo ufam swojemu sumieniu i nie wiem, co mam zrobić (nie chcę tracić czasu, który mozemy razem spędzić, zamiast dojeżdżać) .
Wątpliwości dotyczące zgorszenia kolegów możesz sobie darować. Po pierwsze dlatego, że młodzi ludzie już się tym nie gorszą. Po drugie bliscy koledzy mogą wiedzieć, że nie współżyjecie i wówczas może byc zbudowanie zamiast zgorszenia.Samo spanie razem (o ile polega na spaniu:)) żadnym grzechem nie jest i, konsekwentnie, nie musisz z tego się spowiadać.Dobrze, żeby tu zasady były jednak jasno ustalone i zgoda z obydwu stron. Żebyś też orientowała się, czy chłopakowi nie sprawia to zbyt wielkich trudności - napięć, z którymi może sobie nie radzić. Z drugiej strony zupełny brak napięć, pragnień i pożądań byłby dość dziwny.A w ogóle to chyba czas, abyście już myśleli realnie o ślubie.Serdecznie pozdrawiam

Kazimierz Wójt SJ

zobacz komentarze [157]

Zgorszenia - do o. Marka Rosłonia

2011-03-10 11:36:32

Bardzo proszę ojca o wyjaśnienie - co to jest zgorszenie, zarówno w sensie biblijnym, jak i psychologicznym. Do jakich granic chrześcijanin powinien dostosowywać swoje postępowanie do tego, by nie gorszyć ludzi? Ale żeby też nie popaść w niewolę życia na pokaz? Czym się kierować w tych sprawach?

Witam serdecznie,

W polskim przekładzie Nowego Testamentu  słowo "zgorszenie" odpowiada kilku różnym słowom greckim. Nowy Testament, ale i cała Biblia używa więc tych określeń w sposób niejednoznaczny. W NT najczęściej używane jest słowo skandalon, które dosłownie oznacza pułapkę, zasadzkę, spowodowanie urazu. Było też używane do nazywania czegoś, co wystaje z drogi i o co można się potknąć. Tego słowa używa św. Paweł do opisu Chrystusa, który stał się zgorszeniem (skandalon) dla Żydów i głupstwem dla pogan (1Kor 1, 23). Tego samego słowa używa też w Liście do Galatów, gdy mówi o zgorszeniu (skandalu) krzyża (Gal 5, 11). U Mateusza zaś znajdziemy to samo słowo, ale użyte w odmiennym znaczeniu: ...biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie (skandalon) (Mt 18, 7). Mamy jeszcze słowo proskomma, oznaczające potknięcie się, przeszkodę - używa go Paweł w Liście do Rzymian, mówiąc, by nie burzyć dzieła Bożego przez zgorszenie (proskomma) związane ze sporem o czystość pokarmów - Rz 14, 20. Oraz słowo aproskopos, oznaczające niemożliwy do uderzenia, nie powodujący potknięcia, nienaganny; użyte w 1Kor 10, 32 gdy Paweł mówi: Nie bądźcie zgorszeniem (aproskopoi) ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla Kościoła Bożego... 

Wszystkie te słowa mają pewną cechę wspólną: oznaczają jakiś rodzaj upadku, rozpadu, załamania, potknięcia, przeszkody. Ale ten rozpad, upadek może mieć pozytywne lub negatywne znaczenie. Skandal krzyża powoduje wywrócenie się systemu judaistycznego, który zniewalał człowieka w gmatwaninie praw religijnych i zbawienie pojmował jako transakcję wymienną z Panem Bogiem - w tym sensie skandalon prowadzi do wolności człowieka w Chrystusie i ma znaczenie pozytywne. Ale już spór o pokarmy (w sumie drobną rzecz) powodował zamęt wśród wiernych, nie prowadził ich ku większej zażyłości z Chrystusem tylko do podziału. Zatem - mówiąc kolokwialnie - gra nie warta świeczki. Więcej szkód, niż pożytku.

Tradycyjnie używa się słowa zgorszenie do opisu pewnego rodzaju oburzenia moralnego. Ktoś się oburza widząc określone zachowanie, słysząc słowa etc... Niestety najczęściej takiemu wzburzeniu ulega zmysł moralny w stylu Pani Dulskiej. Wtedy powiedziałbym, że zgorszenie rozbija maskę moralności obłudnej i może mieć znaczenie zbawienne.

Nasze zachowania lub słowa mogą też prowokować innych do stania się naprawdę gorszymi. Np. gdy dorosły kupuje nieletnim papierosy, lub używa przy dzieciach wulgaryzmów etc... Jednym słowem przyczynia się do zgorszenia w sensie ścisłym, czyli do stania się gorszym. To jest grzech i to poważny. Właśnie grzech zgorszenia.

Od strony psychologicznej zgorszenie w sensie ścisłym można opisywać jako zachowania modelujące zachowania szkodliwe u innych. Najczęściej czyni to osoba znacząca: rodzic, nauczyciel, starszy kolega, szef etc..., który swoimi zachowaniami wyzwala lub przyzwala na zachowania szkodliwe u innych.

Należy to jednak odróżnić od zachowań asertywnych, czyli takich, w których zwyczajnie dbamy o poszanowanie własnych potrzeb i uczuć. Ciągła rezygnacja z nich na rzecz zachowania maski społecznej poprawności i akceptacji za wszelką cenę jest zwyczajnym konformizmem i właśnie prowadzi do "dulszczyzny".

Pozdrawiam serdecznie,


Marek Rosłoń SJ

zobacz komentarze [15]