uwagi : pytania / uwagi : komentarze
- Prawdy wiary
- Pismo święte
- Moralność i etyka
- Kościół wczoraj i dziś
- Inne wyznania i religie
- Jezuici w Polsce i świecie
- Poradnictwo duchowe
- Moje powołanie
Na naszym forum mamy
3513 pytania
z udzielonymi odpowiedziami.
Ostatnio komentowane pytania
- Skutki nowego narodzenia
- Ceremonia zaslubin - anglikanina i katoliczki c.d.
- Ila razy można przyjąć Komunię?
- Błagam o odpowiedź
- Jak byc wierzaca lesbijka - do ojca Kowalczyka
- Rozgrzeszenie warunkowe
- Rozwód a szansa na zbawienie - do Ojca Wójta
Najczęściej komentowane pytania
- List o.Wiśniewskiego ws Kościoła
- spanie u chłopaka
- spowiedź a antykoncepcja ( do Ojca Kazimierza Wójta)
Najdłuższe wątki
Ostatnie artykuły
- Przyjdz do mojego Pana Boga
- Spowiedź generalna
- Strapienie Duchowe
- Reguły o skrupułach św. Ignacego Loyoli
- Rozeznanie dobra i zła
- Trudności, jakie napotykamy podczas modlitwy
- Trudna sztuka miłowania nieprzyjaciół
Autorzy
spanie u chłopaka
2011-02-21 21:01:17
Szczęść Boże! Mam pytanie dotyczące spania u chłopaka/dziewczyny, przed ślubem, bez seksu.Mieszkamy osobno, nie mamy możliwości codziennie się spotykać, właściwie tylko weekendy ( i to nie każdy)możemy spędzaćrazem. Stąd od pewnego czasu ( jesteśmy ze sobą prawie rok ) nocujemy u siebie nawzajem. Nie współżyjemy, po prostu jest nam tak znacznie wygodniej, nie wracać do siebie na noc tylko po to, żeby się przespać w swoim łóżku i znów przyjechać. Nie miałam wątpliwości moralnych, ale niedawno zaczęłam mysleć, o tym, że może grzeszymy dając taki przykład współlokatorom chłopaka ( ja mieszkam sama i nikt nie wie o tym, że mój chłopak nocuje u mnie, (na osobnym łóżku). A propos łóżka - u niego śpimy na jednym, bo nie ma innej możliwości - pytałam go, czy nie jestem powodem grzechu - zaprzeczył) Mamy po 25 lat. On uważa , że nie ma w tym nic złego, że "się przenocujemy", ale ja ostatnio mam wątpliwości, dotyczącego tego potencjalnego gorszenia kolegów. Dsołownie tchórzę przed pójściem do spowiedzi, bo mam wrażenie, że jak nie wyznam tego ( bo nie chcę traktować tego jak grzechu), to będę uważać, że zataiłam coś. Niejednokrotnie po spowiedzi dowiadywałam się ( niedosłownie), że jestem przewrażlwiona. Nie bardzo ufam swojemu sumieniu i nie wiem, co mam zrobić (nie chcę tracić czasu, który mozemy razem spędzić, zamiast dojeżdżać) .
Wątpliwości dotyczące zgorszenia kolegów możesz sobie darować. Po pierwsze dlatego, że młodzi ludzie już się tym nie gorszą. Po drugie bliscy koledzy mogą wiedzieć, że nie współżyjecie i wówczas może byc zbudowanie zamiast zgorszenia.Samo spanie razem (o ile polega na spaniu:)) żadnym grzechem nie jest i, konsekwentnie, nie musisz z tego się spowiadać.Dobrze, żeby tu zasady były jednak jasno ustalone i zgoda z obydwu stron. Żebyś też orientowała się, czy chłopakowi nie sprawia to zbyt wielkich trudności - napięć, z którymi może sobie nie radzić. Z drugiej strony zupełny brak napięć, pragnień i pożądań byłby dość dziwny.A w ogóle to chyba czas, abyście już myśleli realnie o ślubie.Serdecznie pozdrawiam
zobacz komentarze [157]
2011-02-21 21:42:08
Ja sie gorszylam, bardzo mnie to bolalo I odebralo mi poczucie bezpieczenstwa I wiare w ludzi w mlodosci (calkiem niedawno). Gorsza sie, gorsza, prosze Ojca.- e -
2011-02-22 01:36:37
Sprawa jest banalnie prosta. Twój chłopak mógłby prawdopodobnie przenocować w pokoju u kolegi zostawiając Ciebie samą. Już sama próba załatwienia tego z kolegami była by sprawdzianem czystości intencji dla was, a również koledzy nie powinni mieć wtedy powodu do zgorszenia wiedząc, że chodzi jedynie o nocleg.Do e: Nie wszyscy myślą tylko o jednym, a w życiu tak czasami jest, że brakuje innego miejsca do spania. Sama tego doświadczyłam i jestem wdzięczna wszystkim mężczyznom, którzy mi zwyczajnie pomogli, a przy tym okazali szacunek.
- prosta sprawa -
2011-02-22 01:58:03
W ł a ś n i e d l a t e g o, że już się nie gorszą, nie pozwoliłabym. O tyle jest mi łatwiej, że Ty, w chwili moich wątpliwości, nie zgodziłbyś się dużo bardziej stanowczo...Niech się Ojciec nie gniewa. Ja rozumiem, że słowa odnoszą się do tej konkretnej sytuacji. Ale w oderwaniu...
... no gorszą nie gorszą, byłoby po prostu nie pedagogicznie p rz y j ą ć i zaakceptować, że się nie gorszą, kiedy powinni.
Ktoś może powiedzieć: toż przecież chyba nie o to chodzi, by musieć udowadniać swoją niewinność...
No nie, nie o to, ale znam ludzi, którzy, CHOĆ PRZECIEŻ NIE MUSZĄ (!), przez takie nie inne swoje starania: rezygnuję/unikam/przeczekam/wytrwam/powiem/nie powiem (i to wszystko nie tylko w t e j jednej sferze) - świecą przykładem. Człowiek patrzy i myśli: przejrzysty.
Ktoś mógłby zaprotestować: przecież w odniesieniu do osoby zadającej pytanie również można powiedzieć: przejrzysta. Zgadza się.
Ale dla tego, kto w i e, że przejrzysta. Inny może mieć wątpliwości. Jeden sprawdzi, czy przejrzysta, drugi zostanie ze swoją własną projekcją.
Nie chodzi o to, by k a ż d y widział tę przejrzystość? Gdyby widział (częściej niż dziś widzi) - nie częściej by się też i gorszył tej przejrzystości potem nie widząc?
Proszę mnie źle nie zrozumieć. Ja wiem, że niespodziewane "wypadki losowe" to co innego. Oczywiście. Ale... Piszę, by powiedzieć, że d a się...
Ile to kilometrów można pokonać tydzień w tydzień, kiedy się k o ch a?
To wiem na pewno: d u ż o. Naprawdę dużo. I wierzę, że można jeszcze więcej...
Zresztą... tego sypiania na dwóch odrębnych łóżkach nie nosi się potem w sercu i nie pielęgnuje tak, jak tych długich, samotnych bądź bądź, podróży pociągiem...
Oczywiście wszystko ma swój czas...
- Monika~ -
2011-02-22 02:01:22
"Zasady jasno ustalone..", jakoś tak wynika z odpowiedzi ojca, że dziś już nawet księży nie razi mieszkanie par bez ślubu, kiedy "nie grzeszą". Nikt nie wie, że nocuje chłopak, ale sumienie coś jednak Autorce się odzywa.. I dzięki Bogu, że jeszcze są osoby o takim sumieniu przy dzisiejszym wyzwoleniu seksualnym. A tu tylko po kryjomu nocowanie i pragnienie wytrwania w czystości.. Aby więcej czasu "być" ze sobą. Oj, jeszcze się nacieszycie tym byciem w małżeństwie.. Lepiej jednak dojeżdzać i sumienie będzie spokojne.Zdaniem ojca "koledzy mogą wiedzieć, że nie współżyjecie i wówczas może być zbudowanie zamiast zgorszenia"
- Dobrego świadectwa NIE powinno się pokazywać wątpliwą drogą. Jednym się uda, ale komuś już nie uda się wytrwać w czystości i ponosi się za to, zachęcające "dobre" świadectwo, odpowiedzialność.
Poza tym, czy wolno proszę ojca, narażać się bez potrzeby na silne pokusy? Ćwiczy się w ten sposób męstwo? Trzeba sobie odpowiedzieć, czy ma to jakiś pozór zła, czy nie? Bo jeśli ma i nasze sumienie nam to wypomina, to powinno się unikać takich sytuacji. (1Tes 5, 22)
Oczywiście są sytuacje konieczne, ale gdy można znaleźć uczciwsze rozwiązania (trudniejsze zwykle) - trzeba z nich korzystać, aby nie drwić z Boga. Pan Bóg nie będzie nas chronił, gdy zuchwale będziemy wystawiać się na pokusy i myślimy, że nam nie grozi upadek, ani nikogo w ten sposób już się nie gorszy.
Już kiedyś odpowiadał na temat zgorszenia o. Dariusz Kowalczyk w wątku "mieszkanie razem-czy to grzech?" I też uważał, że daje się budujące świadectwo wytrzymywaniem w czystości, gdy para mieszka ze sobą, ale "nie grzeszy".
Odmienne stanowisko ks. P. Gronowskiego na podobny temat tutaj:
http://mateusz.pl/pow/020312.htm spotkało się z krytyką. Czy idziemy za postępem moralności na kompromisy? Ale sumienie na podstępy reaguje i dobrze go słuchać.
- Nisa -
2011-02-22 07:51:42
Kto śpi ten nie grzeszy.Niedawno jeszcze co tydzien bylem w podobnej sytuacji-z tym ze nam "wpadki" z przedslubnym seksem sie zdarzaly-mimo ze staralismy sie z tym walczyc....walczylismy ale upadalismy-raz czesciej raz rzadziej-ale walczylismy.teraz juz jestesmy malzenstwem-nie ma na co czekac-pobierzcie sie i juz :) w koncu macie po 25 lat i troche sie juz znacie-pozdrawiam :))- Michał -