Zwolnienie z WF

2012-02-10 23:24:41

Od dłuższego czasu strasznie męczy mnie sprawa spowiedzi i faktu, że mam zwolnienie z zajęć wf.
Zwolnienie te posiadam od 3 lat. Przez pierwsze 2 lata miało one uzasadnienie, jednak teraz większej przyczyny nie ma. Nie chcę brać udziału w tych lekcjach, ponieważ po pierwsze dawno tego nie robiłam, po drugie zwyczajnie nie chce mi się(przebieranie, chodzenie na wcześniejsze godziny do szkoły), a po trzecie jakoś tak się boję. Myśl, że miałabym tam iść mnie przeraża. Nie chcę żeby wszyscy patrzyli na mnie jak ćwiczę, nie mówiąc o przebieraniu.
Pytałam kilka osób o zdanie w tej sprawie i zdania były bardzo podzielone. Zdaniem niektórych nie jest to nic tak wielkiego i bardzo złego, bo jak mówią nikomu nie robię przez to niczego złego, a z kolei kilka osób uważa, że jest to złe. Najbardziej zmartwił mnie pewien ksiądz, który powiedział mi, że mając takie zwolnienie nie powinnam w ogóle się spowiadać i przystępować do komunii, gdyż jest to zwyczajne kłamstwo, nieuczciwość no i lenistwo. Boję się, że ksiądz ten może mieć rację i przeraża mnie myśl, że miałabym na kilka miesięcy zrezygnować z przyjmowania komunii, ponieważ jest to dla mnie bardzo ważne. Jednocześnie też przeraża mnie wizja ćwiczenia na wf i dlatego jeśli już musiałabym wybierać to wolę mieć zwolnienie i nie przyjmować tej komunii, chociaż fatalnie się z tym czuję.
Pomyślałam też, ze jeśli tamten ksiądz ma rację, to może dałoby się coś z tym zrobić bez mojego uczestnictwa na lekcjach wf. Gdybym na przykład sama w domu ćwiczyła dokładnie tyle czasu co trwa wf...
Tylko proszę mi nie odpowiadać, że sama muszę to osądzić, bo ja jakoś nie umiem. Z jednej strony wydaje mi się, że to właśnie nic takiego, a z drugiej czuję, że przez ten drobny fakt moje sumienie nie będzie do końca czyste i przy każdej spowiedzi będę miała wątpliwości co do jej ważności...
Przepraszam za to dość głupie pytanie, ale nie daje mi to spokoju. I z góry bardzo dziękuję za odpowiedź.
Moja droga!
A właśnie, że odpowiem Ci tak, jak prosisz, by nie odpowiadać: musisz osądzić sama. Sumienie, bo o nim tu mówimy, wyrabia się przez częste używanie go, a nie przez zastępowanie głosem takiego czy innego księdza czy jeszcze innego doradcy. Więc weź się do osądzania. Już sporo argumentów za i przeciw zebrałaś. trzeba tylko jeszcze nad decyzją popracować, tj. która decyzja przyniesie Ci więcej pożytku i sprawi, że więcej dobra będzie na świecie. Bo wbrew pozorom o większe dobro tu idzie, a nie czy popełniasz taki czy siaki grzech.
Moim zdaniem powinnaś uprawiać więcej sportu, ruszać się, grać, jeździć na rowerze itp. Dziewczyno - jesteś młoda, więc odkryj ten prosty fakt i wykorzystaj. I nie zwalniaj się z życia, bo od zwolnień od WF się zaczyna :)

Stanisław Morgalla SJ

zobacz komentarze [10]

szukanie dobra a oszustwo

2012-02-11 14:01:58

Używanie dokumentu, który zwalnia z wykonywania jakiegoś obowiązku (bo zajęcia szkolne takie jak wf- są obowiązkowe dla KAŻDEGO ucznia), z powodu, który jest fałszywy- bo nie ma pokrycia w rzeczywistości- jest sprawą której ocena moralna podlega jakiejś wątpliwości? Dlaczego nawet kapłan nie nazywa oszustwa po imieniu, tylko traktuje sprawę jako dylemat poszukiwania większego dobra? Co sprawia, że ze zwykłego oszustwa- polegającego na poświadczaniu nieprawdy w sposób świadomy i dobrowolny robi się jakąś małą sprawę, której jedynym problemem jest to czy dziewczyna będzie uprawiać jakiś sport, czy będzie go unikać?
Pisze ksiądz, że zwalnianie z życia zaczyna się od zwalniania z wf-u. Wydaje mi się, że zwalnianie się z odpowiedzialności moralnej w życiowych i trudnych sprawach, zaczyna się od zwalniania się z odpowiedzialności moralnej właśnie w tak pozornie małych sprawach, jak zajęcia wf.
Szanowna Pani!
Nie mam pewności czy Pani dobrze zrozumiała pytanie tej młodej osoby, która na naszym forum prosi o pomoc.
Przede wszystkim ona nie oszukuje, dlatego że formalnie nadal jest zwolniona z lekcji WF. Nie znamy przyczyn tego zwolnienia, ale były one aktualne przez dwa poprzednie lata, a i obecnie zdaje się nadal po części są aktulane, bo autorka pisze: "Przez pierwsze 2 lata miało one uzasadnienie, jednak teraz większej przyczyny nie ma". Czyli nie zniknęły zupełnie. Już to nakazuje być ostrożnym w wydawaniu jednoznacznych osądów.
 
Poza tym tu horyzontem wyboru jest większe dobro, a nie zło czy grzech ciężki. Zwolnienie z WF było podytkowane większym dobrem. Powrót do zajęć powinien też być tym podyktowany. Na pewno straszenie grzechem, oszustwem, kłamstwem jest tu przerostem formy nad treścią. Materia tej sprawy (mówięc językiem teologii moralnej) jest lekka, a Pani wytoczyła tu armaty i strzela z ostrej amunicji. To raczej poligon i wprawka przed prawdziwymi wyborami życiowymi.

Ponadto chodzi tu o sumienie młodej osoby, sumienie zdaje się delikatne i niepewne, skłonne do zrzucania odpwiedzialności za własne wybory na innych. Wprowadzenie tu trochę spokoju, dystansu do rzeczy, rozumengo rozeznania sytuacji i świadomej decyzji wydaje się znacznie ciekawsze pedagogiczne, niż jednoznaczne wskazanie rozwiązania. Takiego jednoznacznego rozwiązania bazując na podanych informacjach nie można moim zdaniem dać.

Pani podejście wydaje mi się po pierwsze nieuprawnione (nie ma Pani wystarczającej wiedzy o sytuacji tej dziewczyny, by wypowiadać się tak kategorycznie), chybione (zastępuje Pani sumienie drugiego człowieka, a to nie do Pani należy) i może przynieść odwrotny skutek do zamierzonego (skrupulanctwo, zwłaszcza młodych ludzi, zaczyna się od robienia z igły wideł).

Proszę wybaczyć nieco ostrzejszy ton, ale domyślam się, że nie jest Pani rówieśnicą tej dziewczyny i nie tylko zniesie ten ton, ale i zrozumie na trzeźwo moje argumenty.
z Bogiem

Stanisław Morgalla SJ

zobacz komentarze [20]